wolności; mając oczywiście na myśli taką restaurację, gdzie upiją się .

Pruderia - zahamowanie, fałszywy wstyd.. - Ja też chcę takie!. - A to kto?. - Albo i jedno, i drugie. Na razie wiedzieli jednak tylko, że to coś ma około dwóch cali długości i że nie mają szansy na odgadnięcie, co to jest, bez większej ilości danych. Ani Neville, ani Hermiona nie okazywali najmniejszego zainteresowania tym, co mogło się znajdować za psem i pod klapą w podłodze. Neville był zainteresowany tylko jednym: żeby już nigdy nie zbliżyć się do korytarza na trzecim piętrze. Hermiona nie odzywała się do Harry'ego i Rona, ale robiła takie wszechwiedzące miny, że uznali to za okoliczność sprzyjającą. Teraz pragnęli znaleźć jakiś sposób, by odegrać się na Malfoyu i ku ich wielkiemu zadowoleniu możliwość taka pojawiła się tydzień później, wraz z poranną pocztą. Kiedy sowy jak zwykle wleciały do Wielkiej Sali, uwagę wszystkich przykuł długi, wąski pakunek, niesiony aż przez sześć sówek. Harry tak jak inni był ciekaw, co może być w tej paczce i zdumiał się, kiedy sówki złożyły ją przed nim, zrzucając przy okazji na podłogę jego bekon. Zaledwie odleciały, inna sowa upuściła na paczkę list. Harry najpierw rozerwał kopertę i dobrze zrobił, bo list głosił: NIE OTWIERAJ PACZKI PRZY STOLE. Jest w nim nowy Nimbus Dwa Tysiące, ale nie chce, żeby wszyscy wiedzieli, że dostałeś miotłe, bo każdy też będzie chciał. Wood spotka się z tobą dziś na boisku quidditcha o siódmej wieczorem na pierwszym treningu. Harry nie mógł ukryć radości, kiedy wręczył Ronowi liścik do przeczytania.. Moje... I nim się zmiarkowała, co chce czynić, rzucił się na wodę.